Światowe rynki maszyn, urządzeń i usług górniczych cały czas wychodzą z szoku spowodowanego kryzysem finansowym. Tąpnięcie było na tyle silne, że większość wielkich projektów inwestycyjnych światowego górnictwa przewidzianych do uruchomienia w 2010 roku zostało przesuniętych na lata następne lub wręcz zatrzymanych. Najmocniej skutki dekoniunktury odczuł przemysł wydobywczy Rosji, najlepiej poradziła sobie Australia. Jedynie Chiny nie zredukowały tempa inwestycji. Zawirowania nie ominęły górnictwa RPA, Indonezji, Ukrainy, krajów bałkańskich i Ameryki Południowej. W konsekwencji w tym roku spadły obroty Grupy Kopex na rynkach międzynarodowych.
- Rynki górnicze różnie reagowały na impakt finansowy - ocenia Marek Mika, dyrektor do spraw marketingu i rozwoju rynkowego Kopeksu. - Kryzys najmocniej uderzył w rosyjskie górnictwo, co natychmiast przełożyło się na spadek poziomu zakupów sprzętu wydobywczego. Teraz rynek ten staje na nogi. Zmienił się też ostatnio, bo szybciej niż można było się spodziewać weszli tam Chińczycy, niosąc ze sobą przede wszystkim bardzo atrakcyjne narzędzia finansowe - długoterminowe kredyty gwarantowane przez własny rząd. Zaczynają też występować w podwójnej roli, jako dostawcy maszyn i urządzeń górniczych oraz odbiorcy niemal każdej ilości węgla.
W najmniejszym stopniu kryzys dotknął Australii, chociaż i na tym wielkim rynku były przypadki przesunięcia przetargów, czyli w konsekwencji budowy nowych obiektów górniczych. Mocno trzymają się Chiny, które już przekroczyły roczne wydobycie na poziomie 3 mld ton węgla. Mimo tak dużej produkcji, Kraj Środka ciągle inwestuje w przemysł wydobywczy, bo stale też wzrasta zapotrzebowanie na energię. Ostatnio w głównych sektorach przemysłowych Chin konsumpcja węgla zwiększyła się o ponad 20 procent.
Trudności nie ominęły RPA, gdzie głównym odbiorcą węgla i dostarczycielem energii jest państwowy koncern Eskom. W obliczu kłopotów związanych z zaspokojeniem potrzeb energetycznych gospodarki, koncern zmuszony był kupować węgiel na potęgę za granicą, co w efekcie przełożyło się na brak dostatecznych środków na poważne inwestycje. Plany realizacji kilku projektów wskazują na spore ożywienie, co będzie chciała wykorzystać Grupa Kopex, względnie dobrze zakotwiczona już na rynku RPA.
- Potrzeby energetyczne świata ciągle rosną – dodaje M. Mika. - Panika kryzysowa została zażegnana i teraz świat górniczy się budzi. Przykładem są Indie, które dla dostawców sprzętu i usług górniczych wydają się być, kolejnym po Chinach, tygrysem gospodarczym Azji. W tym kraju jest ciągły niedobór energii. Duże firmy indyjskie widząc dobry interes w sprzedaży węgla szukają koncesji na jego wydobycie również za granicą – w Australii, Indonezji, Kolumbii. Potężne pieniądze inwestują też w Afryce - w projekty typu Moatize w Mozambiku.
Rozpędu zaczął nabierać przemysł wydobywczy Indii. Nic w tym zaskakującego, bo brak węgla jest w tym kraju ogromny – w 2012 roku sięgnie około 600 mln ton, które trzeba będzie sprowadzić z zagranicy. To więcej niż wynosi roczne wydobycie całego potężnego górnictwa Australii. Jak tlenu potrzeba wielkich inwestycji. W branży mówi się o planach budowy w krótkim czasie co najmniej 37 kopalń głębinowych.
W górnictwie Indii, które pozostaje w rękach państwa, dopiero teraz rozpoczyna się proces prywatyzacji, co stworzy nową sytuację na rynku. Zmienia się również podejście do inwestorów. Do tej pory proponowano im wyłożenie ich własnych pieniędzy - wybudowanie kopalni i udział w zyskach ze sprzedaży węgla. Świat nie był zachwycony takim rozwiązaniem i nie poszedł na to. Obecnie w wydobycie węgla i budowę kopalń chcą inwestować wielkie indyjskie korporacje, które wyrosły na realizacji dużych inwestycji przemysłowych i infrastrukturalnych.
Miejmy nadzieję, że spory kawałek tego „tortu” przypadnie naszej grupie, która specjalizuje się przecież w budowie kopalń, dostawach sprzętu górniczego i uruchamianiu zakładów wydobywczych. Szanse na korzystną współpracę są tym większe, że w Indiach Chińczycy nie stanowią aż tak dużego zagrożenia konkurencyjnego ze względu na ogromne emocje, jakie towarzyszą ich sporom politycznym i terytorialnym z Indiami.
Rynek jest atrakcyjny, ale i bardzo trudny. Jak się okazuje, jedynie w kopalniach południowo-wschodniego stanu Andhra Pradesh stosowane są nowoczesne systemy ścianowego wydobycia węgla. W planach jest budowa w ciągu 5 lat 11 kopalń głębinowych, które trzeba będzie wyposażyć w takie właśnie systemy. Te kopalnie podobne są do polskich zakładów wydobywczych – mają nachylone pokłady, a węgiel zalega na głębokości poniżej 500 metrów. I w tym nasza grupa może upatrywać potencjalnej przewagi w staraniach o hinduski rynek.
Sygnały o zwiększonej aktywności inwestycyjnej zaczynają napływać także z krajów Ameryki Łacińskiej m. in. z Argentyny, Kolumbii i Wenezueli, gdzie szykowane są projekty górnicze o wartości w sumie kilkudziesięciu miliardów dolarów. Tylko w samej Kolumbii ciągu 10 najbliższych lat wydatki na poszukiwania złóż i wydobycie węgla wyniosą ponad 14 mld USD.
Sporo przetargów, w których uczestniczy nasza grupa, ogłosiły państwa bałkańskie. Dwa z nich są spektakularne – w Bośni i Hercegowinie na dostawę kompleksów ścianowych. Do rywalizacji stanęli tam wszyscy liczący się w branży konkurenci m. in. Joy, Bucyrus, Famur, Ostroj. Komisja przetargowa wskazała Kopex jako dostawcę sprzętu dla kopalni „Breza”. - W tej chwili trwa procedura odwoławcza, ale spodziewamy się, że wszystko zakończy się naszym sukcesem – uzupełnia M. Mika. - Z powodu tej procedury przesunięty został drugi przetarg na dostawę kompleksu ścianowego dla kopalni „Kakami”.
Nasza grupa przygląda się z uwagą sytuacji na rynku ukraińskim. Gra jest warta świeczki. Problem jednak w tym, że na Ukrainie trudno o pieniądze na inwestycje. Większość kopalń jest technicznie zdewastowana, są silnie metanowe, dużo jest wypadków. Trzeba je zmodernizować niemal od podstaw, a następnie wyposażyć w bezpieczniejszy sprzęt, potrzebny m. in. do eksploatacji niskich pokładów węgla, sięgających grubości do 1,5 metra. Wymaga to zastosowania wielu nowych technologii górniczych, jak i wysokiego poziomu automatyzacji pracy kompleksów ścianowych, wyposażonych w nowoczesne oprzyrządowanie i oprogramowanie. Czyli tego, w pracy nad czym Grupa Kopex jest już mocno zaawansowana.
- Chcemy się odbić i to mocno – podsumowuje plany ekspansji rynkowej M. Mika. – Znamy już niemal wszystkie technologie wydobycia węgla. Duże perspektywy stwarza przede wszystkim współpraca z Australią, Chinami oraz RPA i jej krajami sąsiednimi – Botswaną, Mozambikiem i Zimbabwe. Myślimy o Wenezueli, patrzymy z nadzieją na Indie. Zobaczymy, jak rozwijać się będzie górnictwo Indonezji i państw bałkańskich. Naszą ofertę wzbogaci wkrótce technika niskiej ściany, co pozwoli na zdobywanie kolejnych segmentów rynku ukraińskiego i rosyjskiego. Chcemy również zwiększyć potencjał Kopex-FAMAGO i szerzej rozpopularyzować nasze zakłady mechanicznej przeróbki węgla.
(Wiesław Kosterski)